| |
Jeśli ludzie zamilkną, kamienie krzyczeć będą (Łk 19, 39)
Kiedy nie wolno było mówić całej prawdy o Powstaniu Warszawskim, skromna tablica, a później również pomnik był jedynym symbolem nieugiętej walki mieszkańców Warszawy o wolność. Pomniki fundowały najczęściej środowiska towarzyszy broni różnych zgrupowań powstańczych. W całej Warszawie jest ich kilkadziesiąt, upamiętniających walczące oddziały, reduty, wydarzenia. Najczęściej pomnik przybrał formę nieociosanego głazu z wyrytą inskrypcją - prostego kamienia rzuconego na szaniec.
Muzeum Powstania Warszawskiego
Idea upamiętnienia Powstania Warszawskiego obiektem muzealnym nie jest nowa. Już w 1946 władze miasta propagowały utworzenie muzeum "Powstania sierpniowego 1944 roku" - jak wówczas nazywano Powstanie Warszawskie. Planowano, że muzeum takie stanie na szczycie góry, wzniesionej z usypanych gruzów wywiezionych z miasta. A więc planowano początkowo usytuowanie go na kopcu siekierkowskim, tam gdzie obecnie stoi "kotwica" - pomnik Polski Walczącej. Później jednak nastapił wieloletni okres zamilczania Powstania Warszawskiego, w czasie którego prześladowano jego uczestników, skazując nie tylko na tortury fizyczne, ale również na torturę niepamięci. W okresie "Pierwszej "Solidanrności"" podjęto decyzję o budowie muzeum, powołano nawet komitet, który gromadził pamiątki po nim,jednakże pod naciskiem władz zawiesił on swoją działalność, a wszystkie wówczas zgromadzone zbiory przekazano czasowo do muzeum Miasta Historycznego Warszawy. również w Muzeum Wosjka Polskiego znajdowałasię ekspozycja broni, mundurów i sztandarówPowstania Warszawskiego. Przez piętnaście lat niepodległej Polski władze stolicy nie zrobiły nic, aby zamiar muzeum zrealizować. Dopiero prezydent Warszawy - Lech Kaczyński powołał muzeum i przenzaczyzł mu budynek starej elekrowni tramajowej na warszawskiej Woli adaptowanej na nowy cel, w wielkim pośpiechu i przy zaangażowaniu setek wolontariuszy. Muzeum Powstania Warszawskiego otwarto 1 VIII 2004 r. w 60. rocznicę zrywu ku wolności...
O idei muzeum opowiada dyrektor Jan Ołdakowski |
|